Jest taki czas, co łzy w śmiech zmienia,
jest taka moc, co smutek w radość przemienia,
jest taka siła, co spełnia marzenia...
To właśnie magia Świąt Bożego Narodzenia.
życzę Wam spokojnych i wspaniałych Świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze.
22 grudnia, 2011
29 listopada, 2011
ZIMOWA GRANOLA MIGDAŁOWO-MIODOWA Z ŻURAWINĄ
Całkiem niedawno polubiłam wszelkiego rodzaju ziarna, ziarenka, pestki i inne podobne. Jakoś wcześniej nie mogłam się do nich przekonać, no chyba że były dokładnie zmielone np. w pieczywie. Nie rozumiałam fascynacji jedzeniem musli na śniadanie, a już dodanie do niego jogurtu naturalnego wywoływało u mnie reakcje których nie będę lepiej opisywała. Ale jak wiadomo wszystko się zmienia, również smaki a moja zmianę zawdzięczam pewnej przesympatycznej pani dietetyk, która nauczyła mnie jak zdrowo rozpoczynać dzień. Do tej pory kupowałam gotowe mieszanki musli lub granoli dostępne w naszych sklepach w ilości powodującej zawrót głowy. Metodą prób z biegiem czasu byłam w stanie określić które smakują mi mniej lub bardziej, a które moim zdaniem należy omijać z daleka.
Już dawno temu słyszałam, iż najlepsza jest jednak domowa granola skomponowana z ulubionych składników, tylko jakoś nigdy nie mogłam się za nią zabrać. Z pomocą przyszła książka " Nigella Świątecznie", którą otworzyłam jakiś czas temu aby poszukać inspiracji na nadchodzące Święta. Znalazłam tam ten przepis, który zawiera smaki i zapachy jakie uwielbiam, a do tego jest taki typowo zimowy. No może zimy za bardzo jeszcze nie widać, ale smak i zapach tej granoli delikatnie wprowadzi w świąteczny nastrój.
Składniki:
Mieszankę rozłożyć równomiernie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego piekarnika. W oryginalnym przepisie temperatura podana to 170 stopni a czas pieczenia to około 40 minut. Ja jednak nie polecam aż tak wysokiej temperatury. Swoją granole piekłam w około 140 stopniach mieszając od czasu do czasu. Należy cały czas mieć ją na oku, aby nie uległa przypaleniu. Naszym celem jest jednolicie zezłocona i niezbyt przypieczona granola. Gotowa powinna być wysuszona i chrupka jak płatki śniadaniowe.
Po upieczeniu blachę należy wyjąć z piekarnika i pozostawić granolę aby przestygła. Następnie mieszamy ją z suszoną żurawiną.
Tak przygotowaną granolę przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku do miesiąca. Najlepsza jest jedzona z jogurtem naturalnym lub mlekiem.
Smacznego !

Już dawno temu słyszałam, iż najlepsza jest jednak domowa granola skomponowana z ulubionych składników, tylko jakoś nigdy nie mogłam się za nią zabrać. Z pomocą przyszła książka " Nigella Świątecznie", którą otworzyłam jakiś czas temu aby poszukać inspiracji na nadchodzące Święta. Znalazłam tam ten przepis, który zawiera smaki i zapachy jakie uwielbiam, a do tego jest taki typowo zimowy. No może zimy za bardzo jeszcze nie widać, ale smak i zapach tej granoli delikatnie wprowadzi w świąteczny nastrój.
Składniki:
- 225 g płatków owsianych ( nie błyskawicznych )
- 60 g pestek słonecznika
- 60 g nasion białego sezamu
- 2 łyżeczki mielonego cynamonu
- 150 g ( 125 ml) płynnego miodu
- 50 g miałkiego jasnego cukru trzcinowego
- 60 g migdałów ( u mnie płatki )
- szczypta soli
- 1 łyżka oleju słonecznikowego
- 150 g suszonej żurawiny
Mieszankę rozłożyć równomiernie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego piekarnika. W oryginalnym przepisie temperatura podana to 170 stopni a czas pieczenia to około 40 minut. Ja jednak nie polecam aż tak wysokiej temperatury. Swoją granole piekłam w około 140 stopniach mieszając od czasu do czasu. Należy cały czas mieć ją na oku, aby nie uległa przypaleniu. Naszym celem jest jednolicie zezłocona i niezbyt przypieczona granola. Gotowa powinna być wysuszona i chrupka jak płatki śniadaniowe.
Po upieczeniu blachę należy wyjąć z piekarnika i pozostawić granolę aby przestygła. Następnie mieszamy ją z suszoną żurawiną.
Tak przygotowaną granolę przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku do miesiąca. Najlepsza jest jedzona z jogurtem naturalnym lub mlekiem.
Smacznego !

22 listopada, 2011
"Glamour Puds - Wspaniałe desery" Eric Lanlard - recenzja
Bardzo miłym zaskoczeniem była dla mnie prośba portalu Bobyy.pl o krótką recenzję jednego z przedpremierowych odcinków programu, który w niedalekiej przyszłości ma ukazać się na kanale BBC Lifestyle. Z niecierpliwością czekałam na przesyłkę, gdyż uwielbiam oglądać wszelakie programy kulinarne, a napisanie recenzji do jednego z nich jest dla mnie ogromnym zaszczytem. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu otrzymałam jeden z odcinków ulubionego programu "Glamour Puds - Wspaniałe desery" którego autorem jest francuz od lat mieszkający w Londynie Eric Lanlard. Człowiek o niesłabnącej sławie wśród miłośników słodkości jednocześnie ulubiony cukiernik gwiazd. Jego klientami są takie sławy jak Madonna, David i Victoria Beckham, Elizabeth Hurley, Elton John, George Michael oraz członkowie rodziny królewskiej. Jednym słowem genialny cukiernik, a jego program w którym z taką łatwością przedstawia swoje słodkie dzieła to uczta dla oka. Dla każdego kto odważy się przygotować jego propozycje zapewne będzie i ucztą dla podniebienia.
Odcinek poświęcony czekoladzie który miałam przyjemność oglądać był tylko kolejnym potwierdzeniem, iż nawet z niewielkiej ilości produktów w dodatku niezbyt wyszukanych można stworzyć deser wyjątkowy. Trzeba tylko wiedzieć jak, a Eric Lanlard nam to w prosty i zrozumiały sposób podpowiada. Tworzenie przez niego czy to tarty czekoladowej czy ciasta czekoladowego z gruszką marynowaną w winie pokazane jest w taki sposób, iż nawet najwiekszemu laikowi w tym temacie będzie się to wydawało szalenie proste. Każda czynność pokazana jest bardzo dokładnie, a dodawane składniki nie zostają pominięte. Jednak prawdziwym finałem w przygotowaniu ciast jest ich dekoracja. Tworzona na naszych oczach sprawi, iż to co do tej pory mogło się wydawac zwykłym ciastem czekoladowym zamienia sie w czekoladowe dzieło sztuki, jakie każdy z nas chciałby bez wstydu zaserwować w swoim domu. Eric Lanlard pokazuje jak bardzo jest to możliwe poprzez przedstawienie w programie fragmentów z warsztatów cukierniczych jakie prowadzi dla zwykłych ludzi. To pod jego okiem grupa miłośników ciast i deserów uczy się sztuki pieczenia i dekoracji. Efekt końcowy jest dla nich największą nagrodą zaraz po lampce szampana wypitej w towarzystwie mistrza.
Jednak program ma niestety dla mnie jedną wadę. Pomimo pokazanej całej łatwości wykonania nie podane są proporcje i ilości składników. Jeżeli należycie do takich osób jak ja, które oglądając swoje ulubione programy kulinarne macie zawsze pod ręką kartkę i długopis to niestety tutaj nie bardzo jest co notować. Można mieć tylko nadzieję, że po kolejnej serii programu " Wspaniałe Desery" będzie można wypatrywać książki Erica Lanlarda, która cieszy się ogromnym powodzeniem w innych krajach i która pomogłaby niejednemu miłośnikowi słodkości stworzyć w zaciszu własnej kuchni wspomniane słodkie dzieło sztuki.
Odcinek poświęcony czekoladzie który miałam przyjemność oglądać był tylko kolejnym potwierdzeniem, iż nawet z niewielkiej ilości produktów w dodatku niezbyt wyszukanych można stworzyć deser wyjątkowy. Trzeba tylko wiedzieć jak, a Eric Lanlard nam to w prosty i zrozumiały sposób podpowiada. Tworzenie przez niego czy to tarty czekoladowej czy ciasta czekoladowego z gruszką marynowaną w winie pokazane jest w taki sposób, iż nawet najwiekszemu laikowi w tym temacie będzie się to wydawało szalenie proste. Każda czynność pokazana jest bardzo dokładnie, a dodawane składniki nie zostają pominięte. Jednak prawdziwym finałem w przygotowaniu ciast jest ich dekoracja. Tworzona na naszych oczach sprawi, iż to co do tej pory mogło się wydawac zwykłym ciastem czekoladowym zamienia sie w czekoladowe dzieło sztuki, jakie każdy z nas chciałby bez wstydu zaserwować w swoim domu. Eric Lanlard pokazuje jak bardzo jest to możliwe poprzez przedstawienie w programie fragmentów z warsztatów cukierniczych jakie prowadzi dla zwykłych ludzi. To pod jego okiem grupa miłośników ciast i deserów uczy się sztuki pieczenia i dekoracji. Efekt końcowy jest dla nich największą nagrodą zaraz po lampce szampana wypitej w towarzystwie mistrza.
Jednak program ma niestety dla mnie jedną wadę. Pomimo pokazanej całej łatwości wykonania nie podane są proporcje i ilości składników. Jeżeli należycie do takich osób jak ja, które oglądając swoje ulubione programy kulinarne macie zawsze pod ręką kartkę i długopis to niestety tutaj nie bardzo jest co notować. Można mieć tylko nadzieję, że po kolejnej serii programu " Wspaniałe Desery" będzie można wypatrywać książki Erica Lanlarda, która cieszy się ogromnym powodzeniem w innych krajach i która pomogłaby niejednemu miłośnikowi słodkości stworzyć w zaciszu własnej kuchni wspomniane słodkie dzieło sztuki.
22 października, 2011
BŁYSKAWICZNE CIASTO DROŻDŻOWE Z WIŚNIAMI
Aż wstyd się przyznać, ale to pierwsze ciasto drożdżowe które piekłam. Do tej pory moja przygoda z tego typu ciastem ograniczała sie do podpatrywania poczynań mojej mamy lub babci. Zapewne babcia krytycznym okiem spojrzy na ten przepis, gdyż ani trochę nie przypomina on jej metod pieczenia. A nie ukrywam, iż to ciasto jest równie pyszne !! Co tu dużo mówić - ciasta nie trzeba tutaj wyrabiać......czekać....wyrabiać..... tylko tak jak ostatnio lubię najbardziej......wrzucić do miski.......poczekać....pomieszać.....i piec :-). Przepis znalazłam u darianny i szczerze jej dziękuję, gdyż łagodnie wprowadził mnie w świat drożdżowych ciast. Następne postaram się upiec już tradycyjne - babcine.
Składniki :
Dodatkowo:
Wszystkie składniki ciasta umieścić w misce w podanej kolejności, jednak mąki wsypać tylko 4 szklanki. Nie mieszać. Przykryć miskę ściereczka i odstawić w ciepłe miejsce na 2 godziny. Po tym czasie wymieszać dokładnie wszystkie składniki, następnie dodać pozostałą 1 szklankę mąki i wymieszać do uzyskania jednolitej konsystencji. Ciasto będzie dość klejące, ale nie ma potrzeby dosypywania mąki. Ciasto wyłożyć na wcześniej uszykowaną formę ( u mnie 28x30 cm) wyłożoną papierem do pieczenia. Wyrównać i wysypać owoce lekko je dociskając. Posypać kruszonką.
Kruszonka:
1 szklanka cukru
1 szklanka maki
125 gram zimnego masła
Cukier łączymy z mąka i dodajemy mocno schłodzone pokrojone w małą kostkę masło. Wszystko sprawnie ugniatamy, aby powstały grudki. Tak przygotowana kruszonkę możemy wykonać wcześniej i wstawić do lodówki.
Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 185 stopni i pieczemy ok. 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy jest już gotowe. Upieczone ciasto pozostawiamy jeszcze w wyłączonym piekarniku na ok 5-10 minut, następnie wyciągamy. Ostudzone ciasto można posypać cukrem pudrem, ale ja nie widziałam takiej potrzeby.
Smacznego !!
- 1 kostka świeżych drożdży
- 3/4 szklanki cukru
- 1 cukier waniliowy ( duży, na kg mąki )
- 3/4 szklanki oleju
- 1 szklanka zimnego mleka
- 4 jajka roztrzepane
- 5 szklanek mąki pszennej
Dodatkowo:
- owoce ( ok 1 kg - u mnie wiśnie z zalewy 700 gram )
- kruszonka
- cukier puder ( ja nie posypałam )
Wszystkie składniki ciasta umieścić w misce w podanej kolejności, jednak mąki wsypać tylko 4 szklanki. Nie mieszać. Przykryć miskę ściereczka i odstawić w ciepłe miejsce na 2 godziny. Po tym czasie wymieszać dokładnie wszystkie składniki, następnie dodać pozostałą 1 szklankę mąki i wymieszać do uzyskania jednolitej konsystencji. Ciasto będzie dość klejące, ale nie ma potrzeby dosypywania mąki. Ciasto wyłożyć na wcześniej uszykowaną formę ( u mnie 28x30 cm) wyłożoną papierem do pieczenia. Wyrównać i wysypać owoce lekko je dociskając. Posypać kruszonką.
Kruszonka:
1 szklanka cukru
1 szklanka maki
125 gram zimnego masła
Cukier łączymy z mąka i dodajemy mocno schłodzone pokrojone w małą kostkę masło. Wszystko sprawnie ugniatamy, aby powstały grudki. Tak przygotowana kruszonkę możemy wykonać wcześniej i wstawić do lodówki.
Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 185 stopni i pieczemy ok. 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy jest już gotowe. Upieczone ciasto pozostawiamy jeszcze w wyłączonym piekarniku na ok 5-10 minut, następnie wyciągamy. Ostudzone ciasto można posypać cukrem pudrem, ale ja nie widziałam takiej potrzeby.
Smacznego !!
Etykiety:
Ciasta
12 października, 2011
ŚLEDZIK PO PROWANSALSKU
Bardzo lubię śledzie przyrządzone chyba pod każdą postacią i nie mam pojęcia dlaczego tak rzadko goszczą u mnie w domu. Jednak ten jest moim ulubionym. Trudno powiedzieć dlaczego nazywa się "po prowansalsku" a nie "w ogórkach", które są zaraz po śledziu głównym składnikiem tej przekąski. Ale tak on właśnie został w mojej rodzinie nazwany, więc i Wam tak go przedstawiam. Połączenie śledzia z ogórkami kiszonymi może wydać się dość dziwne i mało zachęcające, ale proszę mi wierzyć że jest to świetny duet.
Składniki :
Jeśli używamy filetów śledziowych z tzw. "beczki" należy je wcześniej wymoczyć w wodzie aby pozbyć się nadmiaru soli. Gdy jednak zakupiliśmy śledzie typu matjas w oleju nie jest to konieczne, jednak radzę spróbować czy nie są za słone.
Ogórki kroimy w kostkę, czosnek w plasterki a filety na mniejsze kawałki. W szklanym naczyniu układamy warstwowo śledzie,ogórki, czosnek, posypujemy odrobiną ziół prowansalskich i kolejno czynność powtarzamy. Na koniec tak poukładane w naczyniu śledzie zalewamy olejem. Po pewnym czasie możemy sprawdzić czy nie należy oleju dolać, gdyż śledzie muszą być nim przykryte. Wstawiamy w chłodne miejsce na ok. 2 dni aby wszystkie smaki się połączyły.
Smacznego !!!
Składniki :
- 5 szt. filetów śledziowych typu matjas
- 4 ogórki kiszone średniej wielkości
- 5 ząbków czosnku
- 2 łyżeczki ziół prowansalskich
- olej roślinny
Jeśli używamy filetów śledziowych z tzw. "beczki" należy je wcześniej wymoczyć w wodzie aby pozbyć się nadmiaru soli. Gdy jednak zakupiliśmy śledzie typu matjas w oleju nie jest to konieczne, jednak radzę spróbować czy nie są za słone.
Ogórki kroimy w kostkę, czosnek w plasterki a filety na mniejsze kawałki. W szklanym naczyniu układamy warstwowo śledzie,ogórki, czosnek, posypujemy odrobiną ziół prowansalskich i kolejno czynność powtarzamy. Na koniec tak poukładane w naczyniu śledzie zalewamy olejem. Po pewnym czasie możemy sprawdzić czy nie należy oleju dolać, gdyż śledzie muszą być nim przykryte. Wstawiamy w chłodne miejsce na ok. 2 dni aby wszystkie smaki się połączyły.
Smacznego !!!
26 września, 2011
MÓJ MAŁY GRZESZEK - NAPOLEONKA NA KRAKERSACH
Niestety cały czas jestem na etapie, kiedy to zjedzenie nawet najmniejszego kawałka ciasta wywołuje u mnie poczucie winy. Ale przychodzą takie dni, gdy nie mogę przestać myśleć o zjedzeniu choćby najmniejszej porcyjki. Przeszukując moje zbiory znalazłam zapisany przepis na tą napoleonkę. Dość nietypową. Krem połączony z krakersami okazał się strzałem w dziesiątkę. Przepis łatwy, ciasto pyszne. Niezbyt słodkie, lekkie. No i oczywiście nie skończyło się na jednej porcyjce :-)
Z uwagi na wiele pytań dotyczących przygotowania napoleonki uzupełniam informacje : blachę użyłam o rozmiarach 25 x 30 cm. Krakersy były "Lajkonika". Układałam ich spodnią warstwę solą do góry, a wierzchnią solą w dół. Dziękuje za tak wielkie zainteresowanie.
Smacznego !

- 5 szklanek mleka
- 1 budyń waniliowy
- 4 żółtka
- 3/4 szklanki cukru
- 1 szklanka maki pszennej
- 1 - 2 paczki krakersów
- 1 kostka masła lub margaryny ( u mnie "Kasia" )
Z uwagi na wiele pytań dotyczących przygotowania napoleonki uzupełniam informacje : blachę użyłam o rozmiarach 25 x 30 cm. Krakersy były "Lajkonika". Układałam ich spodnią warstwę solą do góry, a wierzchnią solą w dół. Dziękuje za tak wielkie zainteresowanie.
Smacznego !

05 września, 2011
DIETETYCZNE CIASTECZKA OWSIANE Z ŻURAWINĄ BEZ CUKRU
Mój organizm ostatnio cały czas dopomina się słodkiego. Chodzę, szukam, szperam, podjadam ale wciąż mi mało. A potem siedzę z wyrzutami sumienia co doprowadza mnie do takiej frustracji iż muszę znowu zagryźć słodkim. Kółko się zamyka. Tłumaczę sobie ten fakt zbliżającym się ochłodzeniem i koniecznością utworzenia sobie przez mój organizm warstwy " izolacyjno - grzewczej " zwanej potocznie tłuszczykiem. Postanowiłam więc chociaż troszkę ulżyć sobie w poczuciu winy i upiec coś słodkiego, zdrowego i co można podgryzać bezkarnie. Przepis znalazłam zapisany w starym zeszycie, więc pewnie nigdy nie miałam zamiaru z niego skorzystać.A jednak.
Oczywiście ciasteczka smakiem nie zastąpią na zawsze ulubionych przeze mnie słodyczy, ale ku mojemu zdziwieniu są naprawdę bardzo dobre :-)
Składniki :
1 szklanka płatków owsianych
1 szklanka otrąb pszennych
3/4 szklanki suszonej żurawiny
1/3 szklanki słonecznika
1 szklanka mąki
1 jajko
1 szklanka soku jabłkowego
1/4 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu ( niekoniecznie )
szczypta soli
Wszystkie suche składniki tj. płatki, otręby, żurawinę, słonecznik, mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i sól połączyć w misce. W innym naczyniu dobrze rozmieszać jajko, sok jabłkowy i olej. Gdy uzyskamy jednolitą konsystencję wlać do suchych składników i połączyć. Z uzyskanej masy formować kulki wielkości śliwki, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia delikatnie przyciskając aby uzyskać formę ciasteczka. Można ciasto odstawić na ok 10 min wtedy nie będzie takie rzadkie i łatwiej się będzie formowało. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temp 200 stopni na ok 10 - 12 min. Ż podanej ilości składników wychodzi ok 25 ciasteczek.
Smacznego :-)
Oczywiście ciasteczka smakiem nie zastąpią na zawsze ulubionych przeze mnie słodyczy, ale ku mojemu zdziwieniu są naprawdę bardzo dobre :-)
Składniki :
1 szklanka płatków owsianych
1 szklanka otrąb pszennych
3/4 szklanki suszonej żurawiny
1/3 szklanki słonecznika
1 szklanka mąki
1 jajko
1 szklanka soku jabłkowego
1/4 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu ( niekoniecznie )
szczypta soli
Wszystkie suche składniki tj. płatki, otręby, żurawinę, słonecznik, mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i sól połączyć w misce. W innym naczyniu dobrze rozmieszać jajko, sok jabłkowy i olej. Gdy uzyskamy jednolitą konsystencję wlać do suchych składników i połączyć. Z uzyskanej masy formować kulki wielkości śliwki, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia delikatnie przyciskając aby uzyskać formę ciasteczka. Można ciasto odstawić na ok 10 min wtedy nie będzie takie rzadkie i łatwiej się będzie formowało. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temp 200 stopni na ok 10 - 12 min. Ż podanej ilości składników wychodzi ok 25 ciasteczek.
Smacznego :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















