Oj nie było mnie długo......za długo. Jednak pomimo mojej nieobecności za którą chciałam serdecznie przeprosić obiecując poprawę oraz pomimo braku nowych wpisów mój blog nadal jest często odwiedzany :-). Dziękuje Wam moi drodzy.
Dzisiejszy przepis wpadł mi w ręce dość dawno i nawet nie pamiętam jego źródła. Zabierałam się do zrobienia tej rolady dość długo, gdyż wydawała mi się zbyt trudna a ja osobiście ciężko znoszę porażki w kuchni. No i nic bardziej mylnego. Rolada naprawdę łatwa do zrobienia a przy tym bardzo smaczna i co najważniejsze zdrowa.
Składniki :
- 1 opakowanie (450g) mrożonego szpinaku
- 2 łyżki masła
- 4 jajka - oddzielnie żółtka i białka
- czosnek (wedle uznania)
- sól, pieprz
- 2 opakowania serka śmietankowego (np. Philadelphia)u mnie naturalny i czosnkowy
- 10 dużych plastrów wędzonego łososia
Szpinak należy rozmrozić a następnie osączyć na sitku z nadmiaru wody. Tak rozmrożony szpinak podsmażamy na maśle około 10 minut oraz doprawiamy do smaku solą, pieprzem i czosnkiem. Pozostawiamy do wystygnięcia.
Piekarnik nagrzać do 220 stopni.
Formę do pieczenia (u mnie blacha z piekarnika - dzięki temu placek szpinakowy był cieńszy) wyłożyć papierem do pieczenia i posmarować małą ilością oleju.
Wystudzony szpinak połączyć z żółtkami i dobrze wymieszać. Białka z odrobina soli ubić osobno na sztywną pianę. Dodać ją do masy szpinakowej i delikatnie wymieszać.
Masę szpinakową równomiernie rozprowadzić na blasze wyłożonej papierem. Wstawić do piekarnika i piec 10-12 minut.
Upieczony placek szpinakowy po wyjęciu z piekarnika przykryć arkuszem papieru do pieczenia i delikatnie odwrócić (i tu przydała mi się największa deska do krojenia).
Pozostawić przykryty papierem aż do wystygnięcia.
Ze szpinakowego placka zdjąć papier (ten na którym się piekł) i rozsmarować równomiernie serek. Ułożyć plastry łososia tak aby przykryły całą powierzchnię placka. Zwinąć wzdłuż dłuższego brzegu, zawinąć ściśle w folię i wstawic do lodówki na parę godzin a najlepiej na całą noc.
Podawać roladę pokrojoną w plastry.
Smacznego !!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty
30 grudnia, 2012
12 października, 2011
ŚLEDZIK PO PROWANSALSKU
Bardzo lubię śledzie przyrządzone chyba pod każdą postacią i nie mam pojęcia dlaczego tak rzadko goszczą u mnie w domu. Jednak ten jest moim ulubionym. Trudno powiedzieć dlaczego nazywa się "po prowansalsku" a nie "w ogórkach", które są zaraz po śledziu głównym składnikiem tej przekąski. Ale tak on właśnie został w mojej rodzinie nazwany, więc i Wam tak go przedstawiam. Połączenie śledzia z ogórkami kiszonymi może wydać się dość dziwne i mało zachęcające, ale proszę mi wierzyć że jest to świetny duet.
Składniki :
Jeśli używamy filetów śledziowych z tzw. "beczki" należy je wcześniej wymoczyć w wodzie aby pozbyć się nadmiaru soli. Gdy jednak zakupiliśmy śledzie typu matjas w oleju nie jest to konieczne, jednak radzę spróbować czy nie są za słone.
Ogórki kroimy w kostkę, czosnek w plasterki a filety na mniejsze kawałki. W szklanym naczyniu układamy warstwowo śledzie,ogórki, czosnek, posypujemy odrobiną ziół prowansalskich i kolejno czynność powtarzamy. Na koniec tak poukładane w naczyniu śledzie zalewamy olejem. Po pewnym czasie możemy sprawdzić czy nie należy oleju dolać, gdyż śledzie muszą być nim przykryte. Wstawiamy w chłodne miejsce na ok. 2 dni aby wszystkie smaki się połączyły.
Smacznego !!!
Składniki :
- 5 szt. filetów śledziowych typu matjas
- 4 ogórki kiszone średniej wielkości
- 5 ząbków czosnku
- 2 łyżeczki ziół prowansalskich
- olej roślinny
Jeśli używamy filetów śledziowych z tzw. "beczki" należy je wcześniej wymoczyć w wodzie aby pozbyć się nadmiaru soli. Gdy jednak zakupiliśmy śledzie typu matjas w oleju nie jest to konieczne, jednak radzę spróbować czy nie są za słone.
Ogórki kroimy w kostkę, czosnek w plasterki a filety na mniejsze kawałki. W szklanym naczyniu układamy warstwowo śledzie,ogórki, czosnek, posypujemy odrobiną ziół prowansalskich i kolejno czynność powtarzamy. Na koniec tak poukładane w naczyniu śledzie zalewamy olejem. Po pewnym czasie możemy sprawdzić czy nie należy oleju dolać, gdyż śledzie muszą być nim przykryte. Wstawiamy w chłodne miejsce na ok. 2 dni aby wszystkie smaki się połączyły.
Smacznego !!!
02 sierpnia, 2011
MUS Z TUŃCZYKA
Uwielbiam wszelkiego rodzaju " smarowidła ". Nie ma nic lepszego niż świeże pieczywo potraktowane w godny sposób musem, pasztetem a jeszcze lepiej dżemem. Dzisiaj postawiłam na mus....mus z tuńczyka. Przepis łatwy, a przyjemność jedzenia ogromna. I ważne w tym przepisie jest to, iż można go dowolnie modyfikować dodając ulubione składniki. W moim przypadku były to ukochane kapary.
Żelatynę zalewamy wodą i mieszamy do jej całkowitego rozpuszczenia. Tuńczyka osączamy z zalewy i miksujemy. Jeżeli użyliśmy ryby w oleju możemy pozostawić troszkę zalewy i dodać do tuńczyka. Jeśli natomiast użyliśmy tuńczyka w sosie własnym możemy dodać olej roślinny. Rozpuszczoną żelatynę łączymy ze śmietaną, odrobinę podgrzewamy i starannie mieszamy aby pozbyć się ewentualnych grudek. Przelewamy śmietanę do zmiksowanego tuńczyka ( masa będzie rzadka ). Doprawiamy solą pieprzem i dodajemy wybrane dodatki. Mus przelewamy do przygotowanej formy ( ja wcześniej foremki wysmarowałam odrobiną oleju z tuńczyka ). Wstawiamy do lodówki na parę godzin.
Smacznego !!!
- 200 gram tuńczyka z puszki ( dałam jedna puszkę w sosie własnym, jedną w oleju )
- 3-4 łyżeczki żelatyny
- 100 ml ciepłej wody
- 200 ml kwaśnej śmietany 18 %
- sól, pieprz
- dodatki wedle uznania, ale nie jest to konieczne
Żelatynę zalewamy wodą i mieszamy do jej całkowitego rozpuszczenia. Tuńczyka osączamy z zalewy i miksujemy. Jeżeli użyliśmy ryby w oleju możemy pozostawić troszkę zalewy i dodać do tuńczyka. Jeśli natomiast użyliśmy tuńczyka w sosie własnym możemy dodać olej roślinny. Rozpuszczoną żelatynę łączymy ze śmietaną, odrobinę podgrzewamy i starannie mieszamy aby pozbyć się ewentualnych grudek. Przelewamy śmietanę do zmiksowanego tuńczyka ( masa będzie rzadka ). Doprawiamy solą pieprzem i dodajemy wybrane dodatki. Mus przelewamy do przygotowanej formy ( ja wcześniej foremki wysmarowałam odrobiną oleju z tuńczyka ). Wstawiamy do lodówki na parę godzin.
Smacznego !!!
Etykiety:
Przystawki,
Ryby
Subskrybuj:
Posty (Atom)





