Kurki........ ach te kurki ! Mój tata uraczył mnie sporą ilością kurek, dlatego też w kolejnym przepisie nie mogło ich zabraknąć.
Miałam spory dylemat jaka kolejną potrawę z nich przyrządzić aby nie było zbyt banalnie. I w tej samej chwili wpadł mi w ręce nowy numer miesięcznika " Kuchnia ", a w nim właśnie przepis na kurczaka pieczonego na kurkach. Powiem szczerze iż warto było wypróbować nowy nieznany przepis
50 dkg oczyszczonych kurek
30-40 dkg ugotowanych młodych ziemniaków ( wyszorowanych, ale nie obranych ) przekrojonych na pół
1 cytryna sparzona, umyta, osuszona, pokrojona na ćwiartki - jak dla mnie było za dużo
1 łyżka ziarnistej musztardy
garstka posiekanej natki pietruszki
6 kawałków kurczaka - ja dałam pałki
sól, pieprz, 2 grubo posiekane ząbki czosnku
Mieszamy kurki z ziemniakami, cząstkami cytryny, musztardą, czosnkiem, i natką. Układamy w żaroodpornej formie , skrapiamy odrobiną wody ( ja dodatkowo skropiłam oliwą ). Na wierzchu układamy natarte solą i pieprzem kawałki kurczaka i pieczemy bez pokrywki ok 30 min w 220 stopniach. Potem mieszamy ze sobą wszystkie składniki dania i pieczemy jeszcze 20 min. Jeśli zauważymy, że kurczak za bardzo nam się przypieka to w trakcie pieczenia należy danie przykryć.
No i stała się rzecz straszna.......przez przypadek, zupełnie nieświadomie usunęłam wszystkie komentarze wystawione pod moimi pierwszymi postami. Wszystkich którzy napisali tyle miłych słów serdecznie przepraszam. Stawiam pierwsze krok w świecie bloggera i powiem szczerze iż nie takiego rezultatu moich porządków się spodziewałam .
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Formę do tarty ( śr. ok 32 cm )smarujemy oliwą i wykładamy rozmrożonym ciastem francuskim. Na patelni, na odrobinie oliwy podsmażamy kurki , dodajemy natkę pietruszki i doprawiamy do smaku. W oddzielnym naczyniu łączymy śmietankę z jajkami i przyprawami. Na ciasto wykładamy kurki, posypujemy rozkruszonym serem ricotta i zalewamy sosem śmietanowo - jajecznym. Pieczemy 15 min i następnie zmniejszamy temperaturę do 180 stopni. Pieczemy jeszcze 25 min. Ja piekłam z funkcją termoobiegu.
No i nadszedł ten dzień. Mój pierwszy wpis na moim blogu. Powiem szczerze iż do niczego się tak długo nie zabierałam. I nie chodzi o to że narzekam na brak wolnego czasu, bo tego mam aż momentami w nadmiarze. Problem polegał na tym, że chyba nie do końca wierzę w moje możliwości. Ale się postaram. Postaram się sprostać Waszym i moim oczekiwaniom. Zadanie nie jest łatwe, gdyż w domu na co dzień gotuję raczej ograniczoną ilość potraw a to z uwagi na wybredne podniebienia moich dwóch panów :-) Może to właśnie blog zmieni wszystko, gdyż chęć podzielenia się z Wami inspirującymi mnie przepisami będzie tak wielka, że nawet moi panowie postanowią zmienić chociaż troszkę swoje nawyki żywieniowe. Życzcie mi powodzenia :-) Hania